TERAPIA ZACHOWANIA I SZKOLENIE PSÓW
tel/sms: 797 NOL HAU
kontakt@nolhau.pl

Lęk separacyjny - gdy pies nie umie zostawać sam w domu

Lęk separacyjny - gdy pies nie umie zostawać sam w domu Wracamy do domu i zastajemy.. pobojowisko. Pogryzione przedmioty, podarty dywan, zniszczone meble, zasikaną podłogę i psa, który "wie, że źle zrobił", a mimo to cieszy się na nasz widok. Nie zawsze jest to samowolka ani zła zabawa, a często poważna dolegliwość - lęk separacyjny.

 

 

Czym jest lęk separacyjny?

Zachowanie psa, który niszczy mieszkanie pod naszą nieobecność, nie wynika z jego złej woli czy złośliwości (nawiasem mówiąc, psy nie są zdolne do odczuwania ani okazywania złośliwości, nie pozwala im na to ich mózg). Bardzo często jest to efekt przerażenia, paniki i rozpaczliwych prób zaradzenia sobie w zasadzie z jednym podstawowym problemem - "mój pan wyszedł z domu, chociaż ja tak bardzo go kocham, zostawił mnie i już nigdy, przenigdy nie wróci! A może mu się coś stanie i już nigdy go nie zobaczę? Znajdę go, nie umiem żyć bez niego, a w razie potrzeby go uratuję!". Tak rozumie nasze wyjście z domu piesek, który nie został nauczony zostawania w domu. Na początku nie zawsze jesteśmy w stanie zaobserwować objawy tej paniki, a bywa nawet, że po wielu miesiącach lub całych latach w ogóle nie jesteśmy tego świadomi. Olśniewa nas, gdy naprawdę poważnie pies zniszczy mieszkanie, lub po prostu sąsiedzi zwrócą nam uwagę, że gdy nas nie ma pies przeraźliwie wyje, szczeka, piszczy, drapie w drzwi i jest istnym utrapieniem dla połowy osiedla. My nawet o tym nie wiemy, bo... nas tam po prostu nie ma. Wychodzimy, a pies wpada w panikę, że już nigdy nie wrócimy i próbuje się wydostać z mieszkania i pójść za nami, a gdy to nie przynosi rezultatu, robi wszystko co jest w stanie, aby znów być z nami - zaczynając od wołania (szczekanie), płaczu (wycie), przez drapanie drzwi (próby wydostania się i podążenia za nami) aż do dewastacji mieszkania - rozpaczliwych prób odszukania nas wszędzie, gdzie tylko może, z przekopaniem się przez wszystko co znajdzie włącznie. Jest to lęk separacyjny, czyli paniczny strach przed utratą kontaktu ze swoim opiekunem, do którego pies jest tak emocjonalnie przywiązany, że w jego psim świecie nie istnieje sytuacja, w której mógłby być bez niego. Dla psa jest to potężny dramat, który przeżywa za każdym razem, gdy wychodzimy z domu. Z tego typu lękiem można i należy walczyć, jednak najpierw trzeba zrozumieć, skąd on się bierze i dlaczego sprawa jest aż tak poważna.

 

Ważna uwaga: niszczenie mieszkania może, ale nie musi oznaczać lęku separacyjnego. Bywa także, że jest to efekt frustracji psa, który ma za mało ruchu lub zabawy, bądź gdy pies po prostu nie potrafi się prawidłowo bawić, lub bawi się tylko wtedy gdy nas nie ma (np. w naszej obecności mu nie wolno się bawić) - nadal nie ma to nic wspólnego ze złośliwością psa, gdyż takich cech pies nie umie okazać. Aby prawidłowo rozpoznać przyczynę problemu, konieczna jest konsultacja z behawiorystą! W tym artykule zajmiemy się lękiem separacyjnym, pozostałe przyczyny takich zachowań opiszemy innym razem.

 

Jak rozumieć lęk separacyjny?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której nasz ukochany członek rodziny nagle i bez słowa wychodzi z domu na naszych oczach, po czym nie ma z nim absolutnie żadnego kontaktu. Normalne jest, że potrzebujemy wiedzieć gdzie jest, co się z nim dzieje, a także to, że po pewnym czasie zaczynamy się o niego martwić. On nadal nie wraca, my martwimy się coraz bardziej, a w końcu gdy trwa to zbyt długo, a my nie mamy możliwości dowiedzieć się co się właściwie stało, zaczynamy panikować, następnie wyobrażać sobie niestworzone historie na temat co strasznego mogło się przytrafić naszej ukochanej osobie, że tak długo jej nie ma, a z czasem dochodzimy już do istnego obłędu. Nie możemy wyjść z domu za nim, zapytać, nie możemy zadzwonić do niego, bo nie mamy telefonu, nie możemy zapytać kogoś z domowników, bo nikogo nie ma. Martwimy się bardziej i bardziej, aż odchodzimy od zmysłów. Brzmi logicznie? Otóż nie koniecznie, przecież jeśli nasza siostra, brat czy żona wychodzi z domu, to mówi gdzie idzie, albo przynajmniej kiedy wróci, a gdy nie wraca, zawsze możemy zadzwonić, zapytać na facebooku, czy ostatecznie dopytać znajomych czy rodzinę, jeśli długo nie wraca i czujemy niepokój. Zawsze też można wyjść z domu i poszukać, pójść do kogoś, kto może coś wiedzieć. Tak, to wszystko prawda, tylko, że pies nie ma telefonu, nie umie mówić i nikt mu nie tłumaczy, że zaraz wróci albo gdzie idzie, nie może też wyjść i zapytać innych... Piesek całkowicie odcięty od świata i od nas przeżywa wtedy niewyobrażalny koszmar złożony z niepewności, przerażenia, paniki, tęsknoty i w efekcie kompletnego obłędu do momentu, gdy znów nas ujrzy i wszystko wróci do normalnego stanu rzeczy:  "pan jest już z nami, jednak mnie nie zostawił, już nigdy się nie rozstaniemy i wszystko będzie dobrze".

 

Piesek przecież "wie, że zrobił źle"

W Internecie jest tysiące zdjęć piesków, które mają te swoje "pokorne oczka" mówiące, że wiedzą, że nabroiły i jest im głupio albo wstyd. Otóż nic bardziej mylnego! Wygląda to tak, jaby wiedział, że zrobił źle, ale tak naprawdę on wyczuwa nasze złe emocje, widzi, że jesteśmy na niego wściekli i boi się, że zaraz zbierze manto lub na niego nakrzyczymy - nie ma to nic wspólnego z poczuciem winy u psa. Pies nie wie, że zrobił coś złego, on po prostu za wszelką cenę próbował nas odnaleźć - zrobił wszystko co w jego mocy z najlepszą wolą, aby znów być z nami: przeszukał kubeł na śmieci do najmniejszego drobiazgu, zerwał podłogę, pokonał dywany, przestawił meble i upewnił się, że nie ma nas wewnątrz materaca w kanapie oraz dla pewności w łóżku... w między czasie ze strachu popuścił siku albo coś jeszcze, zwymiotował z nerwów, ale nie chciał, nie zrobił tego wszystkiego złośliwie ani specjalnie. Dodatkowo jeśli pies gryzie rzeczy w mieszkaniu, meble, kanapy itd. to już sama ta czynność (czyli gryzienie, żucie - podobnie do zabawek) przynosi mu ulgę i w taki psi sposób radzi sobie ze stresem. On po prostu tak bardzo nas kocha, że znów chciał być z nami! Na swój psi sposób miał jak najlepsze zamiary, więc nie ma powodu, aby czuł się winny z tego powodu. My rozumiemy to inaczej, często postrzegamy psa przez pryzmat naszych własnych zachowań i reakcji. Są one jednak odmienne od tych, które prezentują psy. One nadal mówią do nas całym ciałem najdokładniej jak potrafią, tyle tylko, że my tej mowy zbyt często nie rozumiemy.

 

Zniszczył mieszkanie, więc zostanie ukarany

Tu najczęściej dochodzi do eskalacji dramatu psa. Po tej całej tragedii jaką przeżył, na nasz widok najczęściej dostaje szału z radości, że jednak jesteśmy cali i zdrowi. Próbuje nas obskakiwać, złapać w końcu upragniony kontakt, jego cały i najważniejszy dla niego świat (czyli my) znów wrócił do domu, więc już wszystko będzie dobrze! Jednak my widzimy demolkę, więc od razu wpadamy w gniew. Psy natychmiast to czują, więc czują, że jego pan jest na niego zły i ma ochotę ukręcić mu głowę przy samym ogonie. Pies więc zaczyna odwracać głowę, łype na nas w ten charakterystyczny sposób bojąc się kary. Po którymś razie z jednej strony szaleje ze szczęścia, że jednak nic nam się nie stało, ale z drugiej już wie, że zawsze po powrocie czeka go kara, więc zachowuje się tak, jakby był winny - to tylko przyzwyczajenie.

W efekcie, tak naprawdę (tak rozumie to pies) karamy psa za to, że za nami tak strasznie tęsknił. Pomyślmy, ile w tym zwierzęciu jest miłości do nas, że mimo, iż po tej całej tragedii jaką przeżył my go za to karamy, to on nadal zawsze za nami tak samo tęskni i nadal tak bardzo nas kocha, że następnym razem jeszcze bardziej będzie próbować z nami być (czyli znów zniszczy mieszkanie i doprowadzi sąsiadów do białej gorączki..). Moment, w którym zdamy sobie z tego sprawę bywa bardzo trudny także dla nas - nagle olśniewa nas, jak straszną krzywdę wyrządzamy naszemu pieskowi taką karą i robimy to tyleż samo regularnie, co wręcz nieświadomie...

 

Skąd się bierze lęk separacyjny?

Nie każdy pies reaguje w ten sam sposób na naszą nieobecność. Niektóre psy zostały do tego przyzwyczajone jeszcze za szczeniaka, dla innych to zwykły plan dnia i po prostu przesypiają ten czas. Są jednak takie, które od początku swojego życia miały nieustanny kontakt z opiekunem i moment, w którym go zabraknie staje się czymś, czego pies nie rozumie. Nie możemy mu powiedzieć "słuchaj, idę do pracy, będę za 8 godzin, nie martw się, wrócę". Tak możemy powiedzieć dziecku, a czasem i ono będzie się niepokoić, jeśli zaczepimy o centrum handlowe i z 8 zrobi się tych godzin 10. Psu tego nie możemy powiedzieć, a on znów nie ma możliwości do nas zadzwonić.

Początkowo nie musi się to kończyć dewastacją domu, ale problem zawsze się nasila z czasem i pies w przewrotny sposób "uczy się" radzenia sobie z sytuacją braku właściciela, a czasem nawet wpada w schemat zachowania po wyjściu opiekuna - od szczekania, wołania, wycia, przez przekopywanie całego domu. Bywa też tak, że pies nie niszczy wyposażenia ani nie hałasuje, ale biega w kółko po całym domu i nas szuka. Biega po domu przez... 8 godzin!!! Łatwo to rozpoznać, gdy wracamy, piesek wylewnie się z nami wita, po czym od razu pada spać na wiele godzin. Te godziny biegania dramatycznie go wycieńczyły, więc nawet nie ma siły się nami nacieszyć, gdy już wróciliśmy. I tak np. 5 dni w tygodniu..

Psa trzeba nauczyć, że może zostawać w domu sam i nie ma w tym nic złego, że traci opiekuna z oczu. Da się go do tego przekonać dość szybko, jeśli zadbamy o to od razu. Jednak nie zawsze i nie każdy o tym myśli decydując się na pieska, czasem też bywa tak, że bierzemy (kupujemy) psa na wakacjach, a do pracy czy szkoły zaczynamy chodzić dopiero po nich - za ten czas pies się uczy, że zawsze jesteśmy z nim, więc nagła utrata nas z oczu najczęściej prowadzi do lęku przed utratą nas na zawsze. Niby dlaczego mielibyśmy wrócić, skoro nigdy nawet nie wyszliśmy, a jak już, to braliśmy pieska ze sobą..? Jest wiele przyczyn powstania tego typu problemu u psów i jest to praktycznie niezależne od rasy, wieku, czy nawet czasu mieszkania pod jednym adresem. Bywa nawet tak, że pies tęskni za jedną konkretną osobą, a nie wpada w panikę przy całkowitej pustce w mieszkaniu. Oznacza to tylko tyle, że jest bardzo silnie związany z jakąś jedną osobą i nie wyobraża sobie życia bez niej. Wtedy oczywiście skutki są mniej widoczne, bo inni nie pozwolą niszczyć psu mieszkania, ale bez szczekania czy wycia raczej się nie obywa. Niektórzy biorą wtedy do domu nowego psa, myśląc, że dadzą poprzedniemu towarzystwo. To jednak najczęściej nie działa, ponieważ pies i tak tęskni za nami, a nowy psi kumpel tylko nauczy się, że za pańciem czy pańcią trzeba tęsknić, szukać ich, bo inaczej nigdy nie wrócą..

 

Jak leczyć lęk separacyjny?

Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie można udzielić bez poznania konkretnego przypadku. Najogólniej rzecz ujmując, trzeba przekonać pieska, że nasze wyjście nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie. Terapia w lęku separacyjnym polega na budowaniu pozytywnego skojarzenia w umyśle psa, że nasze wyjście jest fajne, że nasza nieobecność zawsze się kończy, a gdy nas nie ma, to tak w sumie jest bardzo miło i przyjemnie, bo np. można odpocząć, mieć coś fajnego, czego nie ma, gdy pańcio jest w domu.

Każdy przypadek jest inny, podłoże i pierwotna przyczyna są dość różne, więc i konkretne postępowanie w leczeniu (terapii zachowania) będzie się różnić od pieska do pieska. Diagnozę i szablon postępowania, które pozwolą na pozbycie się przez pieska tego wielkiego dramatu, daje ostatecznie behawiorysta po zapoznaniu się z historią pieska, trybem życia rodziny oraz postępowania, jakie opiekunowie prezentowali przez czas gdy problem widzieli, a także weźmie pod uwagę czas, przez jaki to zachowanie i psie emocje były utrwalane.

Tak więc o ile zasada budowy pozytywnych skojarzeń będzie najczęściej podobna, o tyle łańcuch postępowań względem konkretnego pieska będzie zawsze inny, więc nie powinniśmy nigdy podejmować prób zaradzenia sobie z problemem sami, jeśli nie znamy sposobu rozumienia świata przez psy - najlepiej zasięgnąć rady behawiorysty (takiego prawdziwego, a nie pierwszej z brzegu osoby, która miała kilka psów i np. jej psy nie płaczą). Dopiero prawdziwy psi psycholog jest tak naprawdę w stanie stwierdzić skąd pierwotnie wziął się problem, jak przebiegał, oraz co za tym idzie - jak postępować, aby mu zaradzić.

Często taka terapia wymaga różnych poświęceń z naszej strony. O ile behawiorysta pojawi się u nas raz, aby ocenić, zdiagnozować problem i udzielić rad, jak postępować, o tyle często zaniedbane latami problemy będziemy musieli odpracowywać długie tygodnie, jeśli nie miesiące. Czasem musimy zaangażować kogoś z rodziny, czasem wziąć dłuższy urlop, bywa różnie. Jednak nie jest to proces, który przebiega z dnia na dzień. Pies z lękiem separacyjnym już się nauczył, że nasze wyjście to tragedia, nie możemy mu powiedzieć słowami, że tak nie jest - więc musimy go do tego przekonać psim językiem, a ten proces trwa dłużej, niż powiedzenie kilku zdań, bo psy ich po prostu nie rozumieją.

 

Czy lęk separacyjny można całkowicie wyleczyć?

Tak. Są tylko dwa warunki - musimy mieć czas dla pieska i poświęcić mu go (teraz już raczej wiemy, że on naprawdę na to zasługuje), oraz stosować się ściśle do zaleceń psiego psychologa. Czasem jest to kilka dni, czasem wiele miesięcy, wszystko zależy od konkretnego miejsca, sytuacji i samego pieska (jego stanu emocjonalnego, charakteru, temperamentu, stanu zdrowia itd). Jeśli obserwujemy jakiekolwiek niepokojące sygnały, np. radosne powitania i wielogodzinny sen, dewastację mieszkania, skargi sąsiadów itp, zawsze zasięgnijmy porady specjalisty - behawiorysty. Najlepiej oczywiście zadbać o problem jeszcze zanim się pojawi (bo nie zawsze musi, czasem w domu z psem po prostu zawsze ktoś jest), ale leczenie lęku separacyjnego najlepiej zostawić psiemu psychologowi. Da się go wyleczyć, ale tylko jeśli naprawdę tego chcemy i jeśli wykażemy się cierpliwością wobec naszego pupila.


Podobne artykuły


Polecamy również...


  Przygotowanie psa do szkolenia

Przed szkoleniem trzeba odpowiednio przygotować zarówno siebie, jak i swojego pieska. Nie są to jednak żadne skomplikowane czynności. Wystarczy zapas smakołyków i głodny piesek, a kilka drobiazgów, które możemy zabrać ze sobą bardzo pomogą w szkoleniu. Zatem przed przyjściem na zajęcia warto zaopatrzyć się w kilka rekwizytów - co wziąć ze sobą i dlaczego? Oto nasze "10 przykazań" szkolenia pieska :)
Więcej


  Podstawowe potrzeby psa

Zakładając, że wybór psa (rasy, wieku, hodowli) był świadomy, na początku musimy zastanowić się, czego będziemy wymagać od psa - np. co będzie mu wolno, a czego nie. Skoro znamy potrzeby rasy, na którą się zdecydowaliśmy, musimy zaplanować swój dzień w taki sposób, żeby konsekwentnie, codziennie umożliwiać psu realizację jego potrzeb.
Więcej



W jakim wieku można szkolić psa?

W jakim wieku można szkolić psa?

Psy można szkolić w każdym wieku. Musimy tylko pamiętać, że starszy piesek nie będzie chłonął wiedzy tak szybko jak szczeniaczek, a także, że taki piesek zwykle już się czegoś nauczył (sam, od innych piesków, ludzi lub był już na jakimś szkoleniu) i bardzo często nie są to pożądane zachowania.
Czytaj dalej

Bezpłatny dojazd na zajęcia w Zamościu
Łatwy numer telefonu: +48 797-NOL-HAU
Szkolenie/terapia psów w każdym wieku
Atrakcyjne rabaty dla stałych klientów