TERAPIA ZACHOWANIA I SZKOLENIE PSÓW
tel/sms: 797 NOL HAU
kontakt@nolhau.pl

Spacery z psem - jak często wychodzić z psem na spacer?

Spacery z psem - jak często wychodzić z psem na spacer? Ile razy z psem na spacer? To jedno z najczęstszych pytań, jakie zadajecie. Spacer z psem jest tematem, który już poruszaliśmy przy okazji psich potrzeb. Dziś odpowiadamy na to pytanie nieco dokładniej, choć ciągle w prosty sposób - czyli jak często wychodzić z psem na spacer w zwykłym, codziennym życiu.

 

Po co są spacery z psem?

Spacer z psem jest po to, abyśmy mieli pretekst do wyjścia z domu i zaczerpnięcia świeżego powietrza. Jest też motywacją dla nas do zrobienia zakupów - skoro i tak znowu trzeba iść z kundlem na dwór, gdyż wcześniej czy później i tak to on wygra stawiając kupkę na dywanie, to przy okazji zrobimy coś pożytecznego i kupimy sobie jakieś małe co nieco w Stonce pod blokiem, bo po co iść dwa razy. Względnie, skoro i tak musimy gdzieś wyjść w siarczysty mróz, to niby dlaczego komuś ma być lepiej - tak chce na spacer, to proszę bardzo - idziemy, zawsze to jakieś towarzystwo, które przynajmniej nie będzie protestować.

Trochę żartem, trochę serio, ale... czy nie zabrzmiało znajomo..? Bardziej "świadomi" właściciele psów mogą się z tego zaśmiać, ale koniec końców są tylko dwa rodzaje psiarzy - ci, dla których powyższe jest raczej normalne, oraz ci, którzy się śmieją z tych pierwszych.

Prawda jest taka, że spacer to nasz obowiązek - jest fajnie na początku, nowy piesek, entuzjazm z tym związany, nowy zapał i inne motywacje znikające w tempie palonej słomy. Oczywiście nie zawsze.. jeśli nasz sierściuszek był wzięty w prawidłowym wieku do domu, to z pewnością mamy już za sobą niezłą szkołę życia po wychodzeniu z psem co godzinę niezależnie od pory nocy czy dnia, żeby nie tylko nie narobił na dywan, ale i zrozumiał, że tak powinno zostać. Często towarzyszy temu równie płonna nadzieja, że w końcu przestanie być jak zabawkowy dron - 5 minut spania i skubaniec znowu gotowy do zabawy całymi godzinami, mimo, iż nam kończą się zapałki do podpierania powiek.

Tak, to nasz obowiązek i z czasem staje się albo przykrą rutyną, albo fajnym sposobem na spędzenie czasu. Wszystko zależy jednak od tego, jak do naszego "obowiązku" podejdziemy.

 

Psi wniosek o wyjście do toalety

Nam jest łatwiej - chcemy siku (albo coś jeszcze), sami decydujemy kiedy pójdziemy do toalety. Być może rano część z nas musi poczekać, aż partner(ka) zrobi się na bóstwo, a tron jest tam, gdzie wanna, ale to nadal kwestia komunikacji i mamy na to jakiś umowny wpływ. Psiak nie ma tego komfortu - gdy przyjdzie ciśnienie, jest zdany na nas. Na co dzień o tym nie myślimy w kategoriach typu "a gdybym ja musiał(a) czekać, aż ktoś mi pozwoli się załatwić, bo ja już naprawdę nie wytrzymam, a oni jak zwykle mają ważniejsze zajęcia i potem będą się wściekać..?" - raczej myślimy "dobra, trzeba pójść, bo zaraz będzie sprzątanie kupy z podłogi i oby twardej". To jednak tylko jeden z powodów, dla których ten przykry (dla niektórych) obowiązek jest konieczny.

Druga podstawowa rzecz - czy ktoś z Was chciałby siedzieć ciągle w domu? My sobie wychodzimy do znajomych, do baru, do pracy, do sklepu itd. - kiedy tylko chcemy. Ale co by było, gdybyśmy musieli non stop kisić się w domu, choćby ogromym z potężnym ogrodem i basenem na dachu? Potrzebujemy wychodzić! Inaczej, choćby willa, staje się złotą klatką i koniec końców więzieniem. Psiaki też potrzebują wyjść z domu ponieważ nie jest to ich naturalne środowisko. Oczywiście nie do baru czy na imprezę, ale i dla nich gnicie w czterech ścianach jest zgoła tym samym, co dla nas.

Tak więc po co są te wszystkie spacery? Otóż są one dla psa, nie dla nas, i są dla psa po to, aby się rozerwać, powąchać krzaczki, spotkać psich kolegów, pobawić się na powietrzu, a przy okazji zrobić małe lub większe co nieco. Nie chodzi wcale o to, aby przejść 40 metrów pod sklep, zostać uwiązanym pod sklepem, znieść wszystkich ciumkających pajaców wychodzących ze sklepu, a po cierpliwym wyczekiwaniu aż my łaskawie wybierzemy sobie bułeczki, chrupeczki i coś na wieczór, przejść znów 40 metrów do domu i jeszcze znaleźć po tej drodze czas na toaletę, której często i tak nikomu nie chce się po psie sprzątnąć.

Spacer to dla psa przede wszystkim podstawowa potrzeba przebywania wśród innych psów, wyjścia z czterech ścian, w których to na nasza kudłata zachcianka przebywa większość dnia, oraz czas na toaletę, którą to znów pies musi załatwiać poza domem tylko i wyłącznie dlatego, że to my nie chcemy po nim sprzątać w swoim pokoju - jak każde stworzenie, tak i psiak musi czasem zrobić siku i coś jeszcze, ale tak naprawdę to przecież my go zmuszamy, aby żył w domu i jeszcze tam nie paskudził - więc skoro już taki mamy kaprys, to zadbajmy o to, aby po pierwsze się tego prawidłowo nauczył nie przez idiotyczne gadanie do psa "nie wolno tak robić!" (ostatecznie prawidłowa nauka tego nawyku jest tylko w naszym interesie) i skoro już tego od niego oczekujemy, to musimy mu to umożliwić, gdyż on nie ma możliwości pociągnięcia za klamkę do toalety, załatwienia się i wrócenia do oglądania telewizji, ani wystosowywania oficjalnego podania do nas o prawo do tej wielkiej łaski.

 

Ile razy wychodzić z psem na spacer?

Kolejne dobre pytanie. Odpowiedź jednak jest boleśnie prosta - dokładnie tyle razy, ile pies tego potrzebuje. Co do zasady przeciętny pies jest w stanie wytrzymać maksymalnie 7-8 godzin pomiędzy załatwianiem się, ale jest to naprawdę przykra dla psa granica. Wyobraźmy sobie, że mamy dostęp do ubikacji tylko co 8 godzin i każdy uważa, że to jest normalne.. po prostu postawmy się na miejscu psiaka, który musi "wytrzymać", aż dostąpi łaski z naszej strony. Dotyczy to oczywiście tylko załatwiania się. Dochodzi do tego kwestia wyrwania się z domu chociaż ten raz dziennie, żeby nie zgłupieć w zamkniętym domu czy ciągle w tym samym ogrodzie czy kojcu.

Pies uczy się dość łatwo naszego trybu życia i jeśli zostaje sam w domu gdy jestesmy w pracy, to nauczony zostawania będzie spokojnie czekać, aż wrócimy. Jeśli jest dobrze karmiony (nie resztkami, śmieciami, kaszą, ryżem czy makaronem), to nie będzie miał dużego problemu z dotrwaniem do naszego powrotu. Wiadomo, nie będziemy się zwalniać z korporacji czy innej roboty tylko na siku z pieseczkiem, bez przesady. Ale jak już jesteśmy w domu, zadbajmy o to, aby nie musiał "cisnąć" i stresować się, że jeśli nie wytrzyma, to zbierze manto. Ponadto po 8-9 godzinach, jeśli pies da z siebie wszystko i wytrzyma bez siku aż wrócimy z pracy, to nie czekajmy, aż po wylewnym powitaniu i wygłaskaniu po powrocie z emocji i tak mu się "uleje". Jesteśmy ludźmi, więc bądźmy nimi także dla psa i myślmy, od tego mamy rozum. W takiej ekscytacji nie trudno o małą kałużę i nie jest to powód, żeby psa karać, a niestety często się i to zdarza.

Optymalnie jest wyjść rano, gdy wstajemy (po spaniu - dokładnie jak my!), po pracy, oraz wieczorem przed snem. Jeśli w domu zostają inne osoby, gdy jesteśmy w pracy, to wystarczy sobie zorganizować te chociaż pół godziny o stałych porach dnia, aby po prostu wyjść z psiakiem, aby sobie powąchał trawkę, krzaczki, zaznaczył latarnię i - w idealnym wypadku - pobawił się z nami czy innymi psimi kolegami.

3 razy w ciągu dnia to takie optymalne minimum. Najważniejsze, aby pory wyjścia były w miarę możliwości stałe i były swojego rodzaju rytuałem - pies się tego uczy i z czasem ma "swoje pory", których nie tylko się spodziewa, ale i jego zegar biologiczny sprawia, że pomiędzy tymi wyjściami nie pojawiają się "niespodzianki". Wtedy też łatwiej przewidzieć takie wyjścia i nawet, jeśli zapomnimy o tym w grafiku między obiadkiem a fejsbuniem, to psu łatwiej się o to upomnieć.

Jeden z tych trzech spacerów powinien być nie tylko na tzw. "szybkie siku" - od nas zależy, które wyjście będzie tym faktycznym spacerem, czyli trochę dłuższą przechadzką. Jedni mają czas rano, inni po południu, jeszcze inni wieczorem - i nie ma w tym nic złego. Ważne, aby ten choć jeden raz wyjść na te pół godziny i dać się psu wyganiać, nawąchać, pobawić. Z resztą po takim spacerku pies po prostu pójdzie spać i będzie o wiele mniej kłopotliwy w domu w ciągu dnia, jak i w nocy.

 

Co, jeśli pies chce częściej?

Najlepiej psu po prostu wytłumaczyć, że tak niewolno. Stajemy nad psem, tak, żeby nie miał wyboru i musiał zwrócić na nas uwagę. Następnie stanowczym i powolnym tonem oznajmiamy mu "Nie, nie możesz wychodzić tak często. Ja mam swoje zajęcia i obowiązki, a to że ty ich nie masz jeszcze nie znaczy, że mam być na każde twoje zawołanie. Nie wolno się tak zachowywać - masz swoje pory, to bądź grzecznym pieskiem i poczekaj na swoją porę". Dla pewności, że dotarło, można dorzucić jakiś wzmacniający wypowiedź epitet. Jeśli mimo, że mu wytłumaczyliśmy, nadal się domaga, albo złośliwie postawi na swoim i narobi na dywan, wtedy należy znów zwrócić na siebie uwagę i głośno krzyknąć "brzydki pies! wiedziałeś, że tak nie wolno!" i najlepiej złapać psa za kark i umoczyć mu nos w tym, co zrobił. Mamy wtedy gwarancję, że po kilku takich akcjach piesek nie będzie załatwiać się w domu, choćby miało mu pęknąć dupsko. Będzie się bał narobić w domu i problem z głowy. Oczywiście czasem bywa też, że pies w ogóle kojarzy załatwianie z darciem japy przez nas i będzie bał się załatwiać w ogóle, nie tylko w domu, bo będzie mu się to kojarzyć z wpierniczem. Ale bez obaw - od tego jest nasza szkoła i dzięki takim kretynom mamy co robić i możemy jeździć ferrari.

Także polecamy gorąco tą metodę, gdyż później musicie przyjść do nas i wyleczyć psa z tej traumy, a my Wam powiemy, że tak naprawdę pies nie ma bladego pojęcia co do niego mówimy i że w ogóle wszystko robimy źle. Tygodnie terapii i wszyscy są zadowoleni - my mamy kupę kasy z klienta, a piesek już się nie boi tak bardzo i sika tylko na dworze i tylko o swoich porach.

Tak z jednej strony jest to oczywisty żart, ale jednak przez łzy - nie da się wyliczyć domów, w których właśnie to się dzieje i naprawdę ludzie myślą, że mówienie do psa lub tłumaczenie mu czegoś cokolwiek zmienia. Jemu chce się siku albo ma problemy żołądkowe i tyle - jeśli naprawdę się tego domaga, po prostu wyjdźmy częściej. A jeśli nie jest to możliwe, bo np. jesteśmy wtedy w pracy, albo z jakiegokolwiek innego powodu nie uda się nam umożliwić psu się załatwić, to nie wściekajmy się na niego - to nie jest jego wina, ani nie ma nic wspólnego ze złośliwością. Tak po prostu nie wytrzymał i nie ma sensu się za to wyżywać. Co gorsza - są ludzie, którzy uczą psa załatwiać się w domu na gazety lub maty, albo - o zgrozo - do kuwety. To pies, nie kot! Jeśli już jednak wiemy lepiej i mamy za nic potrzeby psa, to nie dziwmy się, że wcześniej czy później zrobi to poza gazetami albo poza kuwetą. Jeśli ktoś nie potrafi nauczyć psa załatwiania na spacerach (lub co gorzej - nie chce mu się), to karcenie za "wpadki" jest po prostu szczytem kretynizmu i zwykłym znęcaniem się nad żywym stworzeniem. Na szczęście te ostatnie przypadki są coraz rzadsze i możecie nam wierzyć, trudniej jest nauczyć takiego właściciela nowego zachowania, niż psa robienia fikołków na gwizdek na 200 metrowym slalomie z przeszkodami. I w psich oczach nigdy nie ma aż takiej nienawiści za to, że ktoś śmie właścicielowi mówić, że robią coś nie tak i powinni inaczej.

Oczywiście - zdarza się, bardzo rzadko, ale jednak, że pies się nauczył zachowania, którym wymusza na nas wychodzenie. Jednak są to przypadki związane z o wiele większymi łańcuchami złych zachowań i wychodzą raczej podczas większej terapii, niż są do spotkania w przeciętnym domu.

Więc jeśli pies ma problemy z trawieniem, jest chory, ma gorszy dzień albo zjadł coś, czego nie powinien, to będzie się na swój psi sposób domagał wyjścia, skoro nauczyliśmy go wychodzić za potrzebami. Skoro on się do naszych zasad chce dobrowolnie stosować, to nie utrudniajmy mu tego i po prostu wyjdźmy. Jeśli trwa to dłużej niż dzień czy dwa, warto też zgłosić się do weterynarza, gdyż nienaturalnie częste załatwianie może być skutkiem bardziej złożonego problemu.

 

Jak poznać, że pies chce wyjść?

Temat rzeka, ale da się odpowiedź to pytanie odrobinę zgeneralizować. W zasadzie każdy pies będzie sygnalizował chęć wyjścia inaczej i najpewniej w taki sposób, jakiego w całej swojej psiej kreatywności wieku młodego nauczył się jeszcze za szczeniaka - w takiej sytuacji raczej każdy właściciel sam bardzo sprawnie poznaje takie sygnały.

Jeśli jednak bierzemy psa starszego, który nie był z nami od początku (lub mimo bycia z psem od małego i tak nie wiemy), wtedy jakiś czas warto go obserwować - albo o porach, w których będzie miał swoje wyjście, albo gdy zachowuje się jakoś dziwnie inaczej niż zwykle i po takim zachowaniu w końcu narobi na podłogę. Może to niestety zająć trochę czasu i pociągnąć za sobą kilka rolek papierowego ręcznika, ale z pewnością w końcu zobaczymy ten sygnał.

Najczęściej jest to podejście pod drzwi wyjściowe i czekanie przy nich, patrzenie na przemian na nas i na drzwi, patrzenie nam głęboko w oczy, głośne sapanie mimo, że nie skakał przed chwilą jak jojo, lekkie szczekanie na drzwi lub na nas itd. Generalnie jest to sygnał, który pies zapamiętał, że poskutkował po raz pierwszy, gdy chciał to pokazać - z pewnością używał wtedy różnych metod i sygnałów, ale któryś jednak zwrócił naszą uwagę i ten zazwyczaj będzie powtarzany przez psa. Z tego właśnie powodu trudno jest wskazać jakiś konkretny sygnał, jaki dają psy - większość zależy tu od nas, czyli na który tak naprawdę reagujemy. Mamy pod strzechą psa, który modli się do drzwi - staje naprzeciwko nich i mruczy bardzo stanowczo do nich, wydaje z siebie różne śmieszne dźwięki jakby próbował przekonać drzwi, aby się otworzyły i psa wypuściły. Tak się już nauczył, że gdy to zrobi, to drzwi (z naszą pomocą oczywiście) się otwierają ;)

Pies, który się nas boi, także będzie sygnalizował niecny zamiar nabrudzenia na dywanie, tylko tu będzie to raczej sygnał braku sygnału - nagle piesek sobie gdzieś znika i udaje, że tak w zasadzie to go nie ma i nie ma też potrzeby w ogóle interesowania się tym, co zamierza zrobić, bo gdy się tego dowiemy, będzie awantura. Aby więc uniknąć awantury, nagle znika z pola widzenia i robi wszystko, aby nikt tego nie zobaczył.

Sygnałów jest masa i jeśli nie potrafimy tego rozpoznać, musimy uważnie obserwować. Można też zaprosić kogoś z zewnątrz (nie koniecznie nas), aby spojrzał swoim świeżym okiem na zachowanie psa, jeśli nam coś umyka.

 

Koniec ględzienia - prosta odpowiedź na to proste pytanie

Kończąc mniej lub bardziej poważne rozważania, zróbmy małe podsumowanie.

Pies powinien wychodzić przynajmniej 3 razy dziennie, w tym chociaż raz na minimum 30-60 minut na swobodny spacer, albo jeśli już na smyczy, to pozwólmy mu wąchać, obsikiwać, a w idealnych warunkach pobawmy się z nim, niech się wyszaleje.

Optymalnie w ciągu conajmniej raz na dwa dni spacer powinien odbyć się w nowym miejscu lub np. na łące i trwać około 2 godzin.

Jak? O tym jest inny artykuł: spacery z psem.

Pies mieszkający w ogrodzie również musi mieć spacery poza nim. Nie ma znaczenia jak duży jest ogród. Spacer jest konieczny i kropka.

Przeciętny pies jest w stanie wytrzymać maksymalnie 7, rzadko do 8 godzin bez załatwiania.

Jeśli pies domaga się częstrzych spacerów, chociaż spróbujmy mu to umożliwić. Jeśli jednak jest to zmiana trwająca dłużej niż 2 dni, skonsultujmy się z weterynarzem.

Pies karmiony normalnym dla psa jedzeniem, czyli o przeważającej zawartośi mięsa (żadnych kości, kaszy, ryżu, ziemniaków, makaronów, zup czy jakichkolwiek innych przyprawianych potraw ludzkich), będzie miał małe kupki, będą one twarde i będzie je robić maksymalnie 2 razy dziennie.

Jeśli karmimy psa byle czym, np. resztkami ze stołu, karmą z marketów, mlekiem, ryżem z marchewką czy innymi dziwacznymi (choć zdrowymi dla ludzi) potrawami ludzkimi, nie dziwmy się, że będzie robić kupkę ogromną, 5-6 razy dziennie, będzie ona rzadka i niewiarygodnie śmierdząca, a pies będzie zostawiać kłęby kłaków po całym domu.


Podobne artykuły


Polecamy również...


  Przygotowanie psa do szkolenia

Przed szkoleniem trzeba odpowiednio przygotować zarówno siebie, jak i swojego pieska. Nie są to jednak żadne skomplikowane czynności. Wystarczy zapas smakołyków i głodny piesek, a kilka drobiazgów, które możemy zabrać ze sobą bardzo pomogą w szkoleniu. Zatem przed przyjściem na zajęcia warto zaopatrzyć się w kilka rekwizytów - co wziąć ze sobą i dlaczego? Oto nasze "10 przykazań" szkolenia pieska :)
Więcej


  Podstawowe potrzeby psa

Zakładając, że wybór psa (rasy, wieku, hodowli) był świadomy, na początku musimy zastanowić się, czego będziemy wymagać od psa - np. co będzie mu wolno, a czego nie. Skoro znamy potrzeby rasy, na którą się zdecydowaliśmy, musimy zaplanować swój dzień w taki sposób, żeby konsekwentnie, codziennie umożliwiać psu realizację jego potrzeb.
Więcej



Kim jest behawiorysta?

Kim jest behawiorysta?

Kto to jest behawiorysta? Jaką właściwie pełni rolę? Czy naprawdę może pomóc w wychowaniu lub złych nawykach psa? Na te i inne pytania odpowiadamy tutaj - behawiorysta pełni bowiem znaczącą rolę przy radzeniu sobie z problemami psów oraz ich opiekunów. Powiemy kim tak naprawdę jest, powinien i nie powinien być dobry behawiorysta.
Czytaj dalej

Bezpłatny dojazd na zajęcia w Zamościu
Łatwy numer telefonu: +48 797-NOL-HAU
Szkolenie/terapia psów w każdym wieku
Atrakcyjne rabaty dla stałych klientów